Listopadowo, choć niezupełnie powaznie

01.01.0001   Joanna Winiecka-Nowak

Listopadowo, choć niezupełnie powaznie

Początek listopada jest okresem zadumy i wyciszenia. Oczywiście można w to zwątpić mieszkając w rodzinie, w której średnia wiekowa młodszego pokolenia wynosi około pięciu lat, a liczba dzieci zdecydowanie przekracza liczbę rodziców. W takim domu wyciszenie ogranicza się właściwie do pory nocnej, a „zaduma” często ustępuje określeniu „zadyma”. Sami jednak przyznacie, że w takich warunkach jeszcze bardziej tęskni się do ciszy. Może nie w trakcie całego listopada, ale nawet wizja cichego kwadransa wydaje się być kusząca…

My nasze listopadowe kwadranse zaczynamy już w połowie października. Na przykład w ramach „wolnego czasu” (o ile rodzice wielodzietni mają takowy) wspólnie tworzymy wieńce i bukiety, które zaniesiemy później na cmentarz. Oczywiście ich poziom estetyczny trochę odbiega od najdroższych ozdób sprzedawanych w kwiaciarniach. Daleko za średnią krajową jednak nie jesteśmy. Mam nadzieję.
Przygotowania dotyczą nie tylko strony technicznej. W tych dniach staramy się również porozmawiać z dziećmi o osobach, które odwiedzimy na cmentarzu. W trakcie prac plastycznych nie zawsze pogawędka idzie łatwo, gdyż często zdominowana jest przez bieżące tematy (Nie zjadaj kokardy… Masz, przytrzymaj to, bo znowu odpadnie). Wykorzystujemy jednak spokojniejsze chwile po pracy i zasiadamy do starych albumów ze zdjęciami. Wspaniałym czasem na rozmowę są również wizyty na cmentarzu. Pomiędzy opowieściami o tym, co robił Dziadek, kiedy był mały, pojawiają się refleksje na temat „życia i śmierci”.  Jest to z resztą całkiem naturalne – dzieci mają niesamowitą umiejętność zadawania ciekawych i trudnych pytań. Dlaczego człowiek umiera? Gdzie poszła babcia? Dlaczego przychodzimy na cmentarz skoro ciocia jest w niebie? Czy w niebie są zabawki - i oczywiście zaraz po tym – czy w niebie człowiek się strasznie nudzi? Takie rozmowy, prowadzone w blasku zniczy, wśród kolorowych wieńców przydają się w różnych trudniejszych sytuacjach życiowych.
Przy okazji pobytu na cmentarzu pojawiają się u nas również wątki historyczne. Zatrzymujemy się przy mijanych grobach powstańców i żołnierzy. Zapalamy znicz przy symbolicznej mogile ofiar wojny. Podczas gdy trzylatek pracowicie grabi pobliskie alejki mówimy kilka słów o tych odważnych ludziach i o losach naszego kraju. I bardzo się cieszymy, gdy któryś ze starszaków się zainteresuje tematem i przejrzy kolorowe książeczki o historii Polski. To daje do myślenia. Może jednak patriotyzm i pamięć o przodkach nie są aż tak nudne…