Temat numeru
Wielkopostne PRANIE OWCY
– Kto widział prać owcę?! – Wojtek złapał się za głowę, kiedy Owieczka Magda przestrzegła go, że bycie uparciuchem bywa niebezpieczne. Opowiedziała mu historię, która wydarzyła się w jej stadzie. Otóż pewnego dnia jedna z owieczek wróciła do stada tak brudna, że żal było na nią patrzeć. Tak naprawdę to pasterz przyniósł ją na własnych rękach…
– Ale dlaczego? Co się stało?
– Owieczka była uparciuchem i nie zamierzała słuchać dobrych rad pasterza. Wręcz uważała, że pasterz nie zna tak dobrze jak ona gór. Dlatego postanowiła, że pójdzie napić się wody ze źródła sto razy czystszego niż to, do którego codziennie prowadził nas pasterz.
– Kiedy tam dotrę, to będę piła i piła, i piła… Napiję się na zapas – obiecywała sobie.
– I co? – Wojtek chciał wiedzieć, co było dalej.
– Nie przewidziała, że droga okaże się bardzo niebezpieczna. Spotkała na niej wiele śladów wydeptanych przez inne zwierzęta.
– Głupie zwierzęta, czy muszą chodzić do tego samego źródła, do którego ja zamierzam iść?! – mruczała niezadowolona.
Kiedy jakimś cudem dotarła do źródła, szybko się przekonała, że woda była bardzo zabrudzona i niesmaczna. A na to wszystko okazało się, że stado niemiłych wilków uważa, że jest to ich źródło.
Na szczęście pasterz zauważył jej ucieczkę i w porę wyruszył na jej poszukiwanie. Aż strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie przybył na czas… Brr!
Owieczka, widząc co się święci, zrozumiała swój błąd i szczerze się rozpłakała, ale widząc nadbiegającego pasterza, nabrała takiej odwagi, że przebiegła obok zdumionych wilków i wskoczyła pasterzowi na ręce.
– Nigdy więcej już nie ucieknę – szepnęła mu wprost do ucha i mlasnęła swym chropowatym językiem pasterza w policzek.
Każdemu z nas zdarza się być taką owcą uparciuchem...Co mamy z nią wspólnego? Koniecznie zajrzyjcie do marcowego numeru i przekonajcie sie sami.