Temat numeru
Święte DZIECI
Mówi się, że dzieci są najbliżej Boga. I to prawda. Potwierdził to Franciszek Marto. Owszem, kiedy wspominamy o Franciszku, natychmiast dodajemy szybko imię jego siostry Hiacynty, bo nie można ich rozdzielić. Razem przecież zostali uznani za świętych. Ale Franciszkowi było chyba odrobinę łatwiej w zdobyciu tej świętości. Może wynikało to z jego charakteru, a może z tego, że był starszy od Hiacynty. Często przecież rodzice mówią: jesteś starszy, więc bądź mądrzejszy. Kto wie, czy to nie miało wpływu?
Co wiemy na pewno?
Na pewno wiemy, że Matka Boża wybrała sobie właśnie tę dwójkę rodzeństwa oraz ich kuzynkę Łucję i postanowiła właśnie im przekazać bardzo ważne wiadomości. Oczywiście dorosłym się to nie podobało, bo kto to widział, by do tak ważnych zadań wybierać dzieci? Na szczęście Matka Boża miała w tej sprawie swoje zdanie. Zanim jednak przyszła do dzieci sama Maryja, wcześniej wysłała do nich Anioła, który przedstawił się im jako Anioł Stróż Potrugalii. Było to w roku 1916. Dopiero w 1917 r. przyszła do nich sama Matka Boża.
Zamiast do szkoły – na pastwisko
Spotkania z Matką Bożą zaczęły się 13 maja 1917 r. Franciszek, Hiacynta i Łucja – oczywiście nie mając o niczym pojęcia – raniutko wyruszyli na pastwisko, by paść owce. Może kogoś zastanawiać, dlaczego w ten dzień nie poszli do szkoły? Wyobraźcie sobie, że nie tylko w ten dzień, ale nigdy nie uczęszczali do szkoły. Nikt z nich nie potrafił nawet czytać. Dopiero po wielu latach Łucja zaczęła chodzić do szkoły, nauczyła się czytać, a później nawet pisała notatki ze spotkań z Matką Bożą. Do dziś można je znaleźć w wielu książkach, które zostały wydane niemal na całym świecie. Franciszek i Hiacynta nigdy jednak nie nauczyli się ani pisać, ani czytać.
Błyski na niebie
Zbliżało się południe, kiedy zmęczone dzieci usiadły w cieniu. Nagle Franciszek zobaczył na niebie błyski. – Oho! – pomyślał. – Zbliża się deszcz. Trzeba szybko zabrać owce i wracać do domu. Ale pomylił się...
Co takiego zobaczył? KONIECZNIE przeczytaj w lutowym numerze "Maełego Przewodnika" na stronach 4-7. To naprawdę niezwykła historia!