Czytamy bo to kochamy

Pięć pastylek, których boi się przeziębienie

Pięć pastylek, których boi się przeziębienie

Luty sypnął śniegiem, ulepił bałwany, wyślizgał ślizgawki i podarował Gabrysi i Kajtkowi przeziębienie. – A psik! – kichnęły jednocześnie dzieci, wchodząc do domu Lamelii Szczęśliwej. – Ojojoj! Kolejny apsikowy dzień w naszym miasteczku! Widzę i słyszę, że dołączyliście do apsikujących.

Moje biedne kichaczki – przywitała ich z troską gospodyni. Po czym wydała dwa krótkie polecenia: – Płaszcze i szale na wieszak! A rękawiczki i czapki na kaloryfer!
Potem poprosiła Gabrysię i Kajtka, aby otulili się kocami, usiedli w fotelach, zdjęli buty oraz skarpety i zanurzyli nogi w misce z cieplutką wodą.
– O rany! Kajtek, czy ty widzisz to, co ja? – zawołała właścicielka kitek, gdy włożyła stopy do miski z wodą. – Tam są jakieś złote kuleczki…
– A między nimi jest chyba złoty pył… – dopowiedział Kajtek, kiedy pochylił się nad miską.
– To nie złoto, to gorczyca – zaśmiała się pani Lamelia. – Robi się z niej musztardę. Można ją też dodać, w całości i zmieloną, do wodnej kąpieli stóp. Pomaga przegonić przeziębienie. Razem z malinową herbatą i miksturą z imbiru, miodu i cytryny.
Dzieciaki przez chwilę wyglądały na rozczarowane. Potem przełknęły miksturę, małymi łyczkami popijały malinową herbatę, narzekały, kichały i marzyły o tym, by przeziębienie czmychnęło i już nie powróciło.
Kiedy w kubkach pozostało tylko wspomnienie po herbacie, Lamelia spytała:
– Jak to możliwe, że łykacie codziennie pięć pastylek, a przeziębienie i tak wkradło się do waszych organizmów?
– Ale my niczego takiego nie łykamy – wyapsikowali Gabrysia i Kajtek. – Nasze mamy mówią, że dzieci nie mogą same łykać pastylek i pić syropów.
– Nie łykacie żadnych kolorowych pastylek? – upewniła się Lamelia.
– Nie łykamy! – powtórzyli.
– Nie łykają – westchnęła gospodyni i wymamrotała pod nosem. – A więc stąd to przeziębienie. Szczerze mówiąc, przeziębienie na własne życzenie. – Głośniej zaś powiedziała: – Teraz niczego innego niż przeganianie przeziębienia robić nie możecie, dlatego posłuchajcie historii o pięciu pastylkach, których się ono boi, bardziej niż smoka. Pierwsza pastylka to ruch. Codziennie trzeba się ruszać: chodzić, skakać, tańczyć, gimnastykować, jeździć na rowerze lub na sankach. Druga pastylka to jedzenie. Zdrowe jedzenie. Naprawdę marchewka nie gryzie, burak nie farbuje, a czosnek i cebula stawiają obronny mur, od którego przeziębienie odpija się jak piłeczka.
..

To nie wszystkie pastylki, których boi się przeziębienie. Jeśli chcecie poznać kolejne, zajrzycie do lutowgo numeru "Małego Przewodnika" na strony 20-23. Mam nadzieję, że jeśli sie z nimi zaprzyjaźnicie, przeziębienie będzie uciekało od was tam, gdzie pieprz rośnie albo jeszcze dalej.