Temat numeru

O Janku Bosko, który nie żył beztrosko

O Janku Bosko, który nie żył beztrosko

O Janku Bosko można powiedzieć naprawdę dużo. Ale na pewno nie to, że urodził się świętym! O nie! Odkąd tylko przyszedł na świat, a więc od roku 1815, mieszkańcy jego rodzinnej wioski Becchi położonej we Włoszech stale o nim słyszeli – i tak jest do dziś. Zaczęło się od tego, że Janek nie mógł usiedzieć w miejscu. To się bawił, to figlował, stroił żarty i co chwilę miał nowe pomysły, by skupić na sobie uwagę rówieśników.

Nie umiał tylko przyciągnąć uwagi swoich dwóch starszych braci, którzy, nie ma co ukrywać, z maluchem bawić się nie chcieli. Zresztą uważali, że ich mały Janek żyje beztrosko, a oni musieli pomagać mamie w gospodarstwie i na roli.

Tajemniczy sen
Kiedy Janek miał prawie dziewięć lat, przyśnił mu się sen, którego nikt nie potrafił mu wytłumaczyć. W tym śnie Janek poznał swoje zadanie życiowe. Zrozumiał, że przemoc ma pokonywać miłością, i że ma innych przed przemocą bronić. Ale w jaki sposób? Nikt mu nie potrafił tego wytłumaczyć. Może trochę pod wpływem tego snu Janek – oczywiście za pozwoleniem mamy (jego tata już nie żył) – w niedzielne popołudnia chodził w miejsca, w których zbierali się cyrkowcy i kuglarze. Tam próbował uczyć się sztuczek, które bawiły i przyciągały ludzi. Trzeba przyznać, że miał do tego nie lada talent, dlatego bardzo szybko i on gromadził wokół siebie wielu mieszkańców Becchi i nie tylko.
Mały kaznodzieja?
Z czasem okazało się, że Janek zaczyna głosić kazania. Wieść ta obiegła wioskę i wielu mieszkańców przychodziło sprawdzić, czy to oby prawda. Owszem, była to prawda, tylko okazało się, że Janek powtarzał kazania, które usłyszał rano podczas niedzielnej Mszy Świętej. Trzeba mu przyznać, że pamięć miał niezwykłą i robił to doskonale. Dlatego zaczynał gromadzić przy sobie coraz więcej osób. Kiedy miał 11 lat, przyjął Pierwszą Komunię Świętą i postanowił, że odtąd będzie się bardzo pilnie uczył. Wkrótce wyruszył do szkoły do miasta i tam się okazało się, że postanowienia pierwszokomunijne traktował bardzo poważnie. Szybko został nie tylko jednym z najlepszych uczniów w szkole, ale i jednym z najbardziej lubianych kolegów. To na pewno dlatego, że był dobry, uczciwy, wesoły i zawsze gotowy, by pomóc innym.

Będę księdzem!
Pewnego dnia pomyślał, że chce zostać księdzem. Ale jak to zrobić?...

Czy udało mu się zrealizować swoje postanowienie, i w jaki sposób dalej potoczyły się jego losy? Przeczytajcie w styczniowym numerze "Małego Przewodnika".