Temat numeru

Św. Antoni Padewski nasz POMOCNIK niebieski

Św. Antoni Padewski nasz POMOCNIK niebieski

Z Ferdynandem de Bulhões były same utrapienia – tak mogło się wydawać tym, którzy znali go jako małego chłopca. Lubił figlować, rozrabiać i dowcipkować, i to tak, że rodzice łapali się za głowę.

Ale zanim zaczął te figle, był malutkim chłopcem, który jak wszystkie inne dzieci jadł, spał, śmiał się i czasami płakał, i to tak, że tata twierdził, że zna go pół Lizbony. Pewnie bardzo by się zdziwił, gdyby ktoś mu powiedział, że jego syna pozna dosłownie cały świat. I to nie tylko około 1200 r., ale wiele wieków później, nawet w 2021 r. I jestem pewna, że w kolejnych wiekach wciąż będzie znanym i niezwykle potrzebnym świętym – nie z Lizbony, ale z Padwy.
Ale wszystko po kolei. Mowa oczywiście o św. Antonim z Padwy, który tak naprawdę na chrzcie świętym otrzymał imię Ferdynand. Urodził się w 1195 r. w Lizbonie, stolicy Portugalii, ale wszyscy kojarzą go z Padwą, miastem we Włoszech.
Ferdynand, czyli późniejszy Antoni, i to święty, oprócz rozrabiania i dowcipkowania bardzo lubił się uczyć. Dlatego pewnej nocy w tajemnicy przed wszystkimi zabrał swoje rzeczy i wyruszył do klasztoru Augustianów. Tam postanowił spędzić resztę życia.
Jego przyjaciele rwali włosy z głowy!
– Nie rób nam tego, Ferdynandzie – prosili.  
– Wracaj, jesteś nam potrzebny!
Lecz Ferdynand był nieugięty. Absolutnie nie zmienił swojej decyzji, ale jakby coś przeczuwając, cicho im odpowiadał: – Już niebawem w inny sposób będziecie mogli na mnie liczyć.

Pojawiam się i znikam, czyli o darze bilokacji...
Ale o tym przeczytacie na stronach 4-7 czerwcowego numeu "Małego Przewodnika". Zajrzyjcie tam koniecznie!