Czytamy bo to kochamy

Boguś Hapke, czyli kwiecień, praca...

Boguś Hapke, czyli kwiecień, praca...

Boguś Hapke, czyli kwiecień, praca, podziwianie, odpoczynek i coś jeszcze

Kwiecień rozpoczął swoje królowanie od białego żartu. Tuż po jedenastej sypnął tak gęstym śniegiem, że Stare Knedelkowo zamieniło się w zimowe miasteczko.
– A to łobuziak! – zaśmiała się Lamelia Szczęśliwa i wyjęła z szuflady trzy szaliki, które w mig owinęły szyje Gabrysi, Kajtka i jej samej. Potem zerknęła na drzwi, co oznaczało, że wychodzą.
– Zimowy spacer? – skrzywił się Kajtek.
– Raczej wiosenna wyprawa na pole szafirków i wizyta u pani Ludmiły połączona z zakupem jaj. Nie martwcie się. Zanim tam dotrzemy, śnieg zniknie. Popatrzcie, jak szybko zamienia się w mokre plamy. To dzięki promieniom słońca, które grzeją bardziej niż kaloryfery zimą. A teraz zerknijcie w prawo. Cóż za widok! Krzewy forsycji. Wyglądają tak, jakby przysiadły na nich miliony maleńkich żółciutkich kurczaczków. A po lewej trawa w wiosennym odcieniu.
– Dzień dobry! – przerwał im zachwyty pan Boguś Hapke, bo tam, gdzie kończył się trawnik, zaczynał się jego ogród.
– Może wybierze się pan z nami do pani Pietrasińskiej po jajka? – spytała po przywitaniu Gabi. – Albo na pole szafirków, by je podziwiać?
– Bardzo bym chciał, ale niestety nie mogę. Nie mam czasu na odpoczywanie i podziwianie. Tylko praca, praca i praca. Muszę zrobić budkę lęgową dla ptaszków. Przekopać dwie grządki. Wykopać dołki i rowki. Umieścić w nich cebulki i nasiona. Ugotować zupę z warzyw. Zawiesić na płocie marchewki dla głodnych wielkanocnych zajęcy. Upleść z wierzbowych witek koszyk. No i uformować kurczaka z żółtej włóczki. Wiosna już przyszła, a święta tuż-tuż.
– A może zrobi pan z nami pisanki? – zaproponowała Lamelia, gdy wracali z trzema tuzinami jaj.
– Bardzo bym chciał, ale nie mogę – padła odpowiedź... Bo?... Dlaczego Pan Boguś Hapke nie mógł zrobić pisanek i wielu innych rzeczy? Sprawdźcie sami. Opowiadanie ukryło się na stronach 20-23 kwietniowego numeru "Małego Przewodnika".