Temat numeru

Św. Marcin (nie)POSŁUSZNY ŻOŁNIERZ

Św. Marcin (nie)POSŁUSZNY ŻOŁNIERZ

Widzę, że nasi święci, oprócz świętości, mają z sobą jeszcze coś wspólnego – ucieczkę z domu! Tak było w przypadku św. Stasia Kostki i św. Franciszka, a teraz okazuje się, że także i w przypadku św. Marcina. Zacznijmy jednak od początku. Kiedy Marcin miał około dziesięciu lat, uciekł z domu. Stało się tak, że tata św. Marcina – wtedy jeszcze tylko Marcina bez „świętego” – uznał, że syn pójdzie w jego ślady i zostanie żołnierzem. A Marcin miał zupełnie inne plany, chciał zostać chrześcijaninem.

– Mowy nie ma! – grzmiał tata.
– Zapomnij o tym! – wtórowała mama. – Od wieków jesteśmy poganami i nie waż się rozgniewać boga Marsa, któremu służy twój tata i nasz dom. Ty także masz mu służyć.
I jak myślicie, co po takich słowach zrobił Marcin? Nie przyszło mu do głowy nic innego, jak tylko uciec z domu. A że nie było wtedy telefonów komórkowych ani GPS-ów, które mogłyby zdradzić miejsce jego pobytu, to ucieczka okazała się skuteczna.
Marcin trafił do pewnej chrześcijańskiej rodziny, która pomogła mu bardziej poznać Ewangelię i życie chrześcijańskie. Chłopiec tak się tym zachwycił, że od tej chwili nie marzył o niczym innym jak tylko o tym, by zostać chrześcijaninem. Rodzina ta nakłoniła go jednak do powrotu do domu, przypominając że Pan Jezus uczy, by dzieci były posłuszne rodzicom. Dlatego Marcin posłuchał ich i wrócił.
Na szczęście rodzice wybaczyli mu ten występek, ale w wieku piętnastu lat chłopiec i tak musiał włożyć na siebie mundur wojskowy. Dostał też zbroję i hełm, a także długi wełniany płaszcz, by nie marzł podczas wojskowych manewrów. Otrzymał również pięknego konia o szarobiałej maści oraz giermka, którego traktował nie jak służącego, ale jak brata. Bo tak uczyła Ewangelia.
Tata Marcina był wtedy najszczęśliwszym człowiekiem świata, bo spełniło się jego marzenie – syn poszedł w jego ślady, został żołnierzem. Nie spełniło się jednak jeszcze marzenie Marcina. Nadal marzył, by zostać chrześcijaninem.

Dalej był niezwykły sen, historia z żebrzącym człowiekiem i... Zresztą sami przeczytajcie.
Całą opowieść znajdziecie na stronach 4-7 listopadowego numeru "Małego Przewodnika". Na końcu, jak zwykle znajdziecie kilka pytań. Ciekawi jesteśmy, czy poradzicie sobie z nimi?