Czytamy bo to kochamy

Pamiątkowe zdjęcie

Pamiątkowe zdjęcie

Ksiądz Marek nacisnął po kolei guziki domofonu, a potem zastrzygł z ciekawością uszami. W zeszłym roku, gdy przyszedł do tej kamienicy z poświąteczną wizytą, nim wpuszczono go do środka, usłyszał z głośniczka rumor, trzaski, a nawet niewyraźny krzyk, który dałoby się odczytać jako: „O rany, ksiądz po kolędzie!…”.

Tym razem jednak drzwi odskoczyły prawie od razu. Zdziwiony wszedł do klatki. Z otwartego na oścież mieszkania na parterze dobiegał gwar. Pan Robert, aktor, opowiadał anegdotki z filmowego planu - towarzyszyły temu głośne wybuchy śmiechu i miauczenie kota Benka. Ksiądz Marek wzdrygnął się na wspomnienie ostatniego spotkania z kocimi pazurami; zaraz jednak opanował chęć ucieczki - podciągnął sutannę, westchnął i ruszył schodkami w górę.
     - Ktoś dzwonił? - doszło go stłumione pytanie pani Natalii.
     - Chyba tak - odpowiedział jej głos dziewięcioletniego Kostka.
     - To otwórz!
     - Otworzyłem.
     - I kto to?
     - Ja - powiedział ksiądz Marek, przestępując próg.
     W środku, oprócz gospodarzy, czekali na niego także pozostali mieszkańcy kamienicy: Julek i Tomek wraz z rodzicami (czyli sąsiedzi z pierwszego piętra) oraz pan Grzegorz, pisarz z drugiego piętra - wraz z żoną i nastoletnim synem Kacprem. Kot Benek kręcił się między wszystkimi, polując na powiewające nogawki i skrawki spódnic - lecz na widok księdza Marka w jednej chwili zapomniał o całym świecie i skupił uwagę na wysoko podkasanej czarnej sutannie, która (co zapamiętał z poprzedniego roku) tak cudnie dawała się tarmosić!
     - Ha, tym razem nie daliśmy się zaskoczyć! - zawołał pan Robert. - Cała kamienica czeka, jak ksiądz widzi!
     Ksiądz Marek rozciągnął usta w niepewnym uśmiechu, bojąc się spuścić wzrok z przyczajonego Benka. Po omacku sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej obrazki do kolorowania. 
     - To dla dzieci… - wymamrotał. - Stajenka, w której urodził się Chrystus.
     - O właśnie! - Kostek sięgnął po kolorowanki. - Miałem zapytać!
     - Tak?… - Ksiądz Marek rzucił na niego przelotne spojrzenie, zaraz jednak wrócił do bacznego obserwowania kota.
     - Dlaczego na tych obrazkach - zaczął Kostek - ani w ogóle na żadnych obrazach, nawet takich poważnych, dlaczego na nich nigdy nie ma kota? Wokół żłóbka, w którym urodził się Jezus. Jest wół, osioł, są różne zwierzęta, a kota nigdy!
     - Nigdy? - powtórzył ksiądz Marek.

Kto z was wie dlaczego kot tak rzadko widziany jest w stajenece betlejemskiej? No i dlaczego ks. Marek niepewnie spgolądał na kota Benka przez całą kolędę?  Koniecznie przeczytajcie na stronach 20-23 styczniowego numeru "Małego Przewodnika".

A tak naprawdę wygląda sam kot Benek! Obok Autor opowiadania ma się ruzmieć!

Benek-2.jpg