Czytamy bo to kochamy

Trzy wersje

Trzy wersje

Wprawdzie koty nie słyną z aktorskich zdolności, ale Benek mieszka przecież z wybitnym aktorem pod jednym dachem - i pewnie dlatego potrafi zagrać niemal wszystko. Czasami nawet lepiej niż sam pan Robert!

- Już mnie nie kochasz? - mamrotał pan Robert, przygotowując się do kolejnej roli. - Po tych wszystkich latach mówisz: „Zaprzyjaźnijmy się”?!
     - Miau… - odpowiedział Benek.
     - I tylko tyle masz mi do powiedzenia?! - zawołał pan Robert.
     - Miau - potwierdził Benek.
     - Spójrz mi w oczy! - wrzasnął pan Robert.
     Benek odwrócił się wyniośle, wskoczył na kuchenny parapet i przytulił pyszczek do szyby. A tam, za oknem, na częściowo odśnieżonym chodniku, stał pan dozorca - z drewnianą łopatą do odgarniania śniegu.
     - Więc już mnie nie kochasz… - powtórzył ponuro pan Robert, podchodząc do parapetu.
     Pan dozorca wyszczerzył zęby w radosnym uśmiechu i skinął mu głową.
     - A po tych wszystkich latach mówisz: „Zaprzyjaźnijmy się”…
     Pan dozorca pokazał na migi, że nic nie słyszy.
     - I tylko tyle masz mi do powiedzenia…
     Pan dozorca przybrał zatroskany wyraz twarzy i gestami dał znać, że nie rozumie, o co chodzi.
     - To przynajmniej spójrz mi w oczy…
     Pan dozorca wbił łopatę w zaspę, a uwolnione ręce rozłożył w geście bezradności...

To nie koniec historii. Całość znajdziecie w lutowym numerze "Małego Przewodnika".  Koniecznie przeczytajcie. Warto!