Poradniczek dla małych i dużych

Wszyscy powinni być Julkami?

Wszyscy powinni być Julkami?

Miasteczko było szare jak kreska narysowana miękkim ołówkiem. Szare były ulice i szare trawniki. Nawet ludzie byli szarzy. Jakby nagle zapomnieli, że istnieją czerwone płaszcze i pomarańczowe marynarki. Tylko Gabrysia i Kajtek nie wyglądali jak szaraki. On miał rudy sweter zapinany na guziki, a ona płaszczyk w kolorze pomarańczy.

– Chcesz być taka jak Julka? – zapytał chłopiec, kiedy weszli do przedpokoju Lamelii Szczęśliwej. – Przecież to zupełnie, ale to zupełnie, bez sensu.
– Wcale nie – zaprzeczyła wyraźnie zirytowana dziewczynka. – Julka jest naprawdę świetna. Najświetniejsza na świecie. Ma czarne włosy jak druciki, zadarty nosek i tak cudnie się rumieni, gdy ktoś ją chwali, że pięknie rysuje. W dodatku potrafi śpiewać i układać wiersze o gawronach. I cudacznie się przewraca, bo nie umie jeździć na rolkach.
– Chciałabyś być Julką, dlatego że cudacznie się przewraca? – upewnił się Kajtek.
– No tak – przytaknęła Gabi. – Ale nie tylko. Chciałabym być Julką, bo ona ma też w ogrodzie starą jabłoń, a na tej jabłoni – huśtawkę zrobioną ze starego wiklinowego kosza na pranie. I wie, jak nazywają się różne odmiany jabłek, bo jej tata ma jabłkowy sad. I cudowne jest też w Julce to, że zawsze pisze „japko” zamiast „jabłko” – westchnęła Gabrysia, po czym wysunęła się z pomarańczowego płaszcza jak krewetka z pancerza i klapnęła na fotelu tuż za drzwiami przedpokoju.
– A ja się cieszę, że nie jesteś Julką. Jedna Jula w naszej klasie w zupełności wystarczy – powiedział chłopiec i wtedy rozległo się głośne stuk-puk.
– Julka? – zdziwił się Kajtek, gdy otworzył drzwi...
– Przecież nie Gabrysia – zaśmiała się dziewczynka. – Ale szczerze mówiąc, chciałabym nią być – powiedziała i postawiła na stoliczku ciasteczka z jabłkami, które przyniosła dla pani Szczęśliwej. – Mieć marchewkowe włosy i oczy niebieskie jak niezapominajki…
– Naprawdę chciałabyś być mną? – przerwała Julkowe wyznanie Gabrysia.
– Tak – krótko odpowiedziała Julka.
– A ja chciałabym być tobą – zaśmiała się Gabi.
– Na szczęście na świecie są i Julki, i Gabrysie – wtrąciła się pani Szczęśliwa, która nagle pojawiła się w przedpokoju. – I cudowne jest to, że jesteśmy tacy różni. Dzięki temu zjemy dzisiaj jabłuszka w szlafroczkach. Ja takich nie umiem upiec, a mama Juli – tak. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby na naszej planecie wszyscy dorośli wyglądali i zachowywali się tak jak ja?
– Nie wyobrażamy sobie tego! – zawołały dzieciaki i parsknęły śmiechem.