Poradniczek dla małych i dużych

Czy anioł musi mieć aureolę?

Czy anioł musi mieć aureolę?

Po porannym spacerze kieszenie Lamelii Szczęśliwej, Gabrysi i Kajtka wypełniły się kasztanami. A po wypiciu gorącego kakao na stole stały dwie kasztanowe krówki, ludek w kasztanowych bucikach i aniołek ze skrzydełkami z liści.

– Może zamienimy się w kuchcików i upieczemy czekoladowe ciasto? – zaproponował Kajtek.

– Lepiej zamieńmy się w chemików i zróbmy wulkan z coca-coli albo podskakujące żabki, albo fosforyzujące… – sypała propozycjami dziewczynka.

– Mam inny pomysł – przerwała jej pani Szczęśliwa. Miała taką minę, jakby od dawna wiedziała, co będą robić. I tylko czekała na właściwy moment, by o tym powiedzieć. – Dzisiaj zamienimy się w aniołki.

– To ma być żart? Czy może zabawa w teatr? – spytał Kajtek. – Jeśli to drugie, to mogę zagrać pirata, ale nie aniołka. Nigdy! Biała sukienka, skrzydła z gęsich piór i aureola to nie dla mnie.

– Dla mnie też nie – dodała Gabrysia. – Ostatni raz, kiedy ktoś nazwał mnie aniołkiem, byłam maluchem. Ale odkąd zaczęłam raczkować i gadać jak katarynka, już nikt tak o mnie mówił. Nawet babcia już nie woła: „Gabrysiu, mój kochany aniołeczku”.

– To wszystko? – spytała Lamelia...

O tym, co się wydarzyło później, przeczytasz na stronach 16-17 październikowego numeru "Małego Przewodnika".